MARTA,MARYJA,MARINELLA / TIRAMISU

 

Z Marinellą poznałam się  w parku 18 lat temu.

Ja byłam wtedy z trzyletnią wówczas Martą,ona z dwuletnią Maryją.

Maryja sama z siebie się przewróciła a z czoła polała jej się krew.Marinella cała w okrzykach złapała dziecko,zatrzymała pierwszy lepszy samochód i kazała się wieźć na pogotowie.Ja,bez okrzyków,złapałam moje dziecko,wsiadłam na rower i pojechałam za Marinellą.marta maria cuoriW szpitalu Marinella dała mi za zadanie:wrócić do parku,odnaleźć jej rower,torebkę i portfel i jej go przywieźć.

Zadanie nie było łatwe gdyż jedyny rower,który tam pozostał był męski.Nie było przy nim żadnej torebki,tylko reklamówka.Mimo to zbliżyłam się do niego rozglądając się przepraszająco na boki,przejrzałam reklamówkę,zajrzałam do portfela,znalazłam w nim zdjęcie na którym ktoś podobny był do Marinelli,pobrałam i wróciłam do szpitala.

Maryji w międzyczasie założyli ze dwa czy trzy szwy..

Marinella mi podziękowała a ja wróciłam do domu.Kilka dni później byłam w parku z Mateuszem i napatoczyła nam się Marinella.Dziękowała mi bardzo,gadka się rozkręciła,okazało się,że oni też są przyjezdni,mało kogo tu znają,dopiero się przyprowadzili z południa i tak się zaprzyjaźniliśmy do teraz.Razem obskoczyliśmy wszystkie urodziny,imieniny,komunie i bierzmowania.Zapoznaliśmy się z rodzicami i rodzeństwem.IMG_7440Na komunii Maryji w jakimś agryturyźmie,ojciec Marinelli pokazał mi rogi wiszące na ścianie i powiedział:”Widzisz Anna ile tych rogów?Tyle albo więcej przyprawiłem swego czasu mojej żonie.!”

Wcale mu nie uwierzyłam,myślałam,że głupoty gada,aż kilka lat później,z nadejściem Facebooka,do Marinelli zgłosił się jakiś facet z Belgii czy Holandii i wyszło na jaw,że jest on jej przyrodnim bratem.Synem jej ojca.Najpierw nastąpił szok a potem wszyscy się bardzo ucieszyli i z radością do rodziny go przyjęli.

Jak Marinella to tiramisu.To ona  nauczyła mnie go robić i to ona kupiła mi mikser w prezencie za odzyskanie portfela20160402_123533_Richtone(HDR)Składniki do tiramisu:

dwie paczki biszkoptów,5 jajek,pół szklanki cukru,500 g sera mascarpone,dużo mocnej kawy

Oddzielamy żółtka od białek.

Z żółtek i cukru kręcimy kogiel-mogiel(mikserem , w misce).Jak już jest ukręcone wrzucamy mascarpone i dalej miksujemy.

W innym pojemniku bijemy pianę z białek na sztywno po czym dodajemy ją do naszej masy i dalej miksujemy.

Przygotowujemy np.tortownicę i kładziemy na jej spodzie pierwszą warstwę biszkoptów zanurzanych w kawie.Ja kawę wylewam sobie do głębokiego talerza a pierwszą warstwę biszkoptów zanurzam w niej tak do połowy.No,w każdym bądź razie nie:full immersion,żeby ten spód tiramisu nie był tak całkiem mokry.

Na to kładę pierwszą warstwę masy.Potem znowu warstwa biszkoptów:teraz zanurzam je całe w kawie i kładę uważnie jeden przy drugim.I znów masa z mascarpone.

Nie wiem jaką tortownicą dysponujecie,mnie wychodzą gdzieś ze trzy warstwy.Zakańczamy masą i posypujemy wszystko kakałkiem przez sitko.A potem wstawiamy na 24 godziny do lodówki.

Jak ktoś lubi bardzo słodkie,to niech da więcej cukru.Kawa ma być z ekspresu a nie sypana z fusami.Marinella twierdzi ,że należy używać maskarpone dobrej marki,tego droższego,bo ten tańszy jest za rzadki i tiramisu mogłoby się rozpłynąć.W następnym Wpisie jeszcze o rodzinie Marinelli.

Print Friendly
Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>