SZWAJCARIA / BANANOWE TIRAMISU

Digital StillCameraSkoro tak nam nie wyszło z tymi nartami w Dolomitach,to postanowiliśmy raz jeszcze pchnąć się na północ i zwiedzić kawałek Szwajcarii.Digital StillCamera
Wyjechaliśmy z domu w piątek popołudniu,do Szwajcarii zajechaliśmy w dwie godziny a stamtąd tunelami pod górami do Zurychu.Jeden z tuneli długi był na 18 km i naprawdę po pewnym czasie człowiek miał go serdecznie dość.Przemierzaliśmy Szwajcarię wieczorem,po ciemku i dzięki temu zanotowaliśmy,że Szwajcarzy żyją bez firanek i zasłonek w oknach.Kto chce,może obserwować co robią wieczorem i jak mają urządzone domy.
Zurych nocą był oświetlony,głośny i wesoły.Młodzież spacerowała sobie beztrosko.Miało się poczucie bezpieczeństwa i spokoju.
Zameldowaliśmy się w hotelu,dostaliśmy kartę,która służyła i do poruszania się windą i do otwierania pokoju i do włączania wszystkich urządzeń w pokoju i tylko nie gotowała,nie prała i nie prasowała.
W korytarzach hotelowych sączyła się kojąca muzyczka a każdy korytarz wyposażony był w maszynę do czyszczenia butów.Była to jakgdyby niska szafka:wsadzałeś nogę z butem do pierwszej przegródki i maszyna ci go czyściła,w drugiej przegródce nakładała pastę, w trzeciej czyściła z pastą a w czwartej polerowała…..i też o dziwo oprócz tego nie gotowała,nie prała i nie prasowała…..
Na drugi dzień,rannym utrom,wyruszyliśmy na hotelowe śniadanko.
…hmm..Hotelowe Sniadanka.Uwielbiamy hotele za ich hotelowe śniadanka i oceniamy hotele po ich hotelowych śniadankach.Na hotelowych śniadankach zachowujemy się jak byśmy nigdy w życiu wcześniej nie jedli,byli bardzo głodni i musieli najeść się na zapas na kilka dni.Mamy więc kilka rodzajów kaw,herbat,mleka i jogurtów.Wszystkie płatki i muslie.Masełka,dżemy i miody.Pieczywa wszelakie.Wędliny i sery.Kiełbasy na zimno i na gorąco.Jajka gotowane i jajeczniczki.Pasztety ,sałatki,bekony.Tudzież różne rodzaje ciast.Na przykład BANANOWE TIRAMISU.
Oto przepis:
Składniki:
trzywarstwowe okrągłe ciasto na biszkopt już gotowe dostępne w sklepach
bita śmietana 200 ml
mleko 20 ml
gorzkie kakao 40 gr
ser mascarpone 500 gr
2 dojrzałe banany
cukier 120 gr

Składniki na syrop:
rum 100ml
skórka z jednej pomarańczy
cukier 100gr
woda 100 ml

Zgniecionego jednego banana zmieszać mikserem z cukrem i mlekiem.Dodać do tego mascarpone i dalej ucierać mikserem.Następnie dodać pół porcji bitej śmietany i znów ucierać.
Syrop:Ugotować wodę z cukrem i ze skórką pomarańczową.Ostudzić.Wyjąć skórkę,wlać rum.Zamieszać.
I dalej postępujemy jak ze zwykłym tiramisu:
POlać spodnią warstwę biszkoptu syropem,położyć na to naszą masę bananową,przykryć kolejnym biszkoptem.I znowu to samo.Górną warstwę ciasta udekorować masą bananową plus plastrami drugiego banana plus gorzkim kakaem plus resztą bitej śmietany.Wsadzić na kilka godzin do lodówki i gotowe!Digital StillCamera

Centrum Zurichu wyglądało jak bajka.Kolorowe,strzeliste wieże kościołów a wewnątrz…prawie nic.Bardzo skromne te kościoły protestanckie.W środku puste,szare ściany,pare ławeczek,prościutki ołtarz,no nic,właściwie nic.
Główne ulice przebogate,pełne sklepów ze szwajcarskimi zegarkami albo szwajcarskimi czekoladami.Digital StillCameraPo ulicach przemykały limuzyny a po chodnikach przechadzaly się kapiące szwajcarskim złotem damy w futrach.Co byśmy nie zapytali o drogę,to odpowiadano nam po włosku bo za każdym razem wpadaliśmy na Włocha,który się tu przeniósł za pracą.
Kolację zjedliśmy w lokalu,w którym można było palić a tak bardzo nie byliśmy już do tego przyzwyczajeni,że paląc ciągle rozglądaliśmy się na boki i baliśmy,że za chwilę ktoś wlepi nam mandat za to palenie w pomieszczeniu publicznym.
Na drugi dzień,po obfitym śniadanku,ja malowałam się w łazience przed lustrem a Matteo w tym czasie do mnie gadał bo gadać ciągle coś mi musi a że dużo miał jak zwykle do gadania,to przysiadł sobie na pokrywce-desce klozetowej od sedesu,snuł swoje rozważania,aż nagle deska pod nim pękła i prawie,że wpadł do środka.
Zadnego uszczerbku na zdrowiu nie zaznał ale głupio nam się zrobiło żeśmy w takim eleganckim hotelu aktu wandalizmu na przykrywce deski sedesowej dokonali.W akcie paniki przykrywkę deski rozmontowaliśmy i na dno naszych walizek wsadziliśmy.Spakowaliśmy się pospiesznie,wymeldowaliśmy jeszcze pospieszniej i czym prędzej ruszyliśmy z zuryskiego Marriota w jak najdalszą siną dal czyli w kierunku leżącego na granicy szwajcarsko-włoskiej Lugano.Jużeśmy daleko byli,prawie że odprężeni,słuchający w samochodzie muzyczki gdy tu nagle przychodzi sms do mateusza z naszego hotelu……I już wcale nie wiedzieliśmy czy odebrać czy odrzucić i w ogole skasować.Odebraliśmy go Bidoki jednak:potwierdzał opłatę za pobyt kartą kredytową i ani się nie zająknął o zniknięciu marriotowskiej pokrywki deski sedesowej.Digital StillCamera

Print Friendly
Bez kategorii,codzienność,Italia,przepisy,włochy,zwiedzanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>